Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/munus.ten-hiszpanski.pomorze.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Richardzie, jakby to była przeszłość.

- Tak, oczywiście. - Malinda nadal jakby się

Richardzie, jakby to była przeszłość.

– Tak, kochanie. Już jestem z powrotem.
chyba nie chciały mnie pokochać.
poza seks. Przecież byli sobie przeznaczeni. A teraz została sama.
Laurze było go tak bardzo żal. Żal lat spędzonych w izolacji,
Richard się cofnął, ale za późno. Widział jej wymowną minę.
Kelly podniosła na nią swoją wielkie, niebieskie oczy i kiwnęła
dwa pudełka amunicji.
założył sobie w pasie.
Sandy już chciała odłożyć słuchawkę, ale Julianna ją powstrzymała. – I
dobra dzieci, ale bliskość Lily nieodmiennie podniecała go i
Kate usiadła na podłodze, a komórka wypadła jej z ręki. Uniosła
Tess. Nie rozumiała, co to lojalność i przywiązanie. Słowo
dziewczynka jest w ciąży. Wrócił wtedy z kilkutygodniowej podróży w
widzi, że jesteś przerażona, to zupełnie co innego. Nie

Rozdział 14

– Bentz.
przytomność, zachowywał się dziwnie, tylko że, niestety, O1ivia nigdy nie miała okazji, by z
– Ciebie także. – Spojrzała na Tally. – Słuchaj, muszę już lecieć.
dwudzieste pierwsze urodziny. Dwa dni wcześniej zgłoszono ich zaginięcie, więc
to ten sam morderca, który zaatakował w Los Angeles dwanaście lat temu.
- Nie wiem. Była wściekła. - Na co? - naciskała Caitlyn. - Na cały świat. Na mnie. Na Lucille, na wszystkich. - Berneda machnęła lekceważąco ręką. - Wiesz, jaka ona jest. Uparta. Tak jak ojciec. Nie wiem... nie wiem nawet, czy wie już o Joshu, ale na pewno się dowie. - Spojrzała na zegarek. - Na pewno powiedzą w wieczornych wiadomościach. Myślę, że powinniśmy je obejrzeć. Caitlyn nie miała najmniejszej ochoty patrzeć, jak reporterzy roztrząsają, analizują, wyjaśniają i snują hipotezy dotyczące śmierci jej męża. Ale musiała. Wcześniej czy później trzeba zmierzyć się z prawdą o śmierci Josha. Jutro, ani nawet za kilka dni, wcale nie będzie łatwiej. Rozdział 8 Prawdziwe świry. Szalony kapelusznik to przy nich betka. - Sylvie weszła do gabinetu Reeda, roztaczając zapach piżmowych perfum i niedawno wypalonych papierosów. Poszła do domu sprawdzić co u dzieci i najwyraźniej znalazła nową nianię, wróciła więc na posterunek. - O kim ty mówisz? - O Montgomerych, a niby o kim? Pieprzone świry! - Oparła się o parapet i objęła rękami. - Pieprzone? - Staram się hamować. - Przewróciła wymownie oczami. - Mam dzieciaki w wieku siedmiu i trzech lat. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak przeklinasz, dopóki przekleństwa nie wracają do ciebie, wypowiedziane niewinnymi ustami dzieci. Tak, to prawda. Któregoś dnia zmywam naczynia, dzieciaki siedzą w dużym pokoju, tuż obok. I słyszę, jak Toby zwraca się do siostry: pierdolony kutas... pewnie słyszał, jak mówiłam o jego ojcu. - Sylvie wzruszyła ramionami. - Priscilla roześmiała się i powiedziała mu, że jest głupi, bo dziewczynki nie mogą być kutasami i że nie mówi się pierdolony tylko pierdolony... No, rozumiesz, o co mi chodzi - wykrzywiła usta. - Powiedziałam im, żeby przestali, ale wtedy Priscilla wytknęła mi, że ja też się wyrażam, więc wszyscy zawarli-śmy umowę. Za każde przekleństwo wrzucamy do świnki ćwierćdolarówkę... Nie patrz tak na mnie! - Nic nie rozumiem. Do jakiej świnki? - No, do świnki skarbonki. Zapomniałam, że żyjesz na innej planecie. - O czym ty mówisz? - Nieważne. Nie masz dzieci, nic nie rozumiesz. Chodzi o to, że nie powinnam była się na to zgodzić. Teraz nie odstępują mnie na krok i tylko czekają, kiedy coś pier... powiem. Cholera! O, nie... - Przewróciła oczami. - Wygląda na to, że uda mi się w tym roku nazbierać tyle pieniędzy, że starczy dla całej rodziny na wycieczkę do Disneylandu. Odchylił się na krześle, aż zatrzeszczało. - Zaczęłaś coś mówić o Montgomerych. - Ja nie mogę! - potrząsnęła głową. - Tyle świrów. Całe pokolenia. I do tego tyle wypadków. Wypadki na polowaniach, na łodzi, w samochodzie, afery, skandale... Jerry Springer miałby niezłą pożywkę. Jak w jakiejś pier... pieprzonej operze mydlanej! Wiedziałeś, że istnieje jeszcze drugi pień drzewa rodowego Montgomerych? I nie chodzi tu o jednego czy dwóch bękartów. Nie, to jakieś zboczenie!
Więc to tak?
Zazwyczaj o tej porze już spała, ale dzisiaj chciała obejrzeć do końca zapamiętany sprzed lat
wojskową postawę. W jego świecie czarne jest piękne, a gładko wygolona czaszka jest równie
– Istnieje, jeszcze bardziej obskurny niż dawniej, ale żarcie nadal dobre, a drinki w
33
– Dzięki – mruknął Bentz. – Zrób coś dla mnie. Dowiedz się czegoś o bracie. Fernando
pogardą.
- Halo? Kto mówi? - Sugar powtarzała pytająco imię swojego kochanka. Głupia! Atropos
Musimy znaleźć Fernanda – stwierdził Bentz.

©2019 munus.ten-hiszpanski.pomorze.pl - Split Template by One Page Love